XXVI Seminarium Antropologiczne na Brooklynie

Nowy początek PAES/PATE

Polsko-Amerykańskie Towarzystwo Etnograficzne imienia Bronisława Malinowskiego rozpoczęło kolejny etap swojej historii w USA. W sobotę, 26 października 2019 roku, w sali konferencyjnej – Central Libray Trustees Room-  w gmachu głównym Brooklyn Public Library odbyło się XXVI Seminarium Antropologiczne przygotowane przez Ewę Dżurak, która rok temu przejęła kierownictwo nad tym Towarzystwem.

Do tej pory odbyło się 25 Seminariów Antropologicznych Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Etnograficznego – Polish American Ethnological Society (PAES/PATE). Seminaria te od lat odbywały się w Bibliotece Publicznej w Ventnor  City w stanie New Jersey (koło Atlantic City) i zawsze prowadził je Andrzej Wala – założyciel i wieloletni dyrektor organizacji. Tym razem go zabrakło, zmarł nagle 13 marca 2018 roku.

W XXVI Seminarium Antropologicznym uczestniczyło blisko 30 osób, między innymi pracownik naukowy the City University of New York, wybitny znawca historii Indian w Ameryce prof. John Beatty. Uczestnicy wysłuchali siedmiu starannie przygotowanych, zróżnicowanych tematycznie referatów, w których poruszone zostały arcyciekawe tematy z historii Stanów Zjednoczonych oraz historii polskich emigrantów na Greenpoincie.

Uczestników powitał Tomasz Dżurak, dyrektor administracyjny PAES/PATE. “Seminarium odbywa się już po raz 26, ale po raz pierwszy w mieście Nowy Jork. Wraz przenosinami do Nowego Jorku zaczyna się nowy etap działalności Towarzystwa. Będzie on – mamy nadzieję – owocny i pełen interesujących spotkań – powiedział. – Nagłe odejście Andrzeja Wali było szokiem nie tylko dla jego rodziny i przyjaciół, ale też dla naszej organizacji, której był duszą i przewodnikiem przez ponad 40 lat. Działalność Towarzystwa będziemy kontynuować, bo idee stojące za jego powstaniem są wspaniałe i warte propagowania. Organizacja znajduje się w stanie przejściowym. Pracujemy nad nową stroną internetową. Mamy też w planach organizację spotkań o tematyce etnograficzno-antropologicznej. Liczymy na zainteresowanie i pomoc naszych członków, na nowe pomysły i współpracę z innymi organizacjami” – podkreślił Tomasz Dżurak.

Militarna ekspedycja czy dyplomatyczna misja?

Pierwszy referat, zatytułowany “Wyprawa Lewisa i Clarka. Militarna ekspedycja Stanów Zjednoczonych czy dyplomatyczna misja Thomasa Jeffersona?”, wygłosił Adam Piekarski. Opowiedział o prawie nieznanym w Polsce i w świecie wydarzeniu z okresu eksploracji Ameryki Północnej na początku XIX wieku. Zorganizowana w latach 1804-1806 wyprawa, pod patronatem prezydenta Thomasa Jeffersona, która stawiała przed Amerykanami nowe wyzwania, przeszła do historii jako ekspedycja Meriwethera Lewisa i Williama Clarka. Otwierała nowy rozdział w ekspansji terytorialnej Stanów Zjednoczonych na kontynencie Ameryki Północnej. Lewis i Clark byli osobistymi ambasadorami prezydenta, którzy realizowali pośród tubylczych plemion, zamieszkujących doliny Missouri i Kolumbii, wytyczne patrona wyprawy. Adam Piekarski próbował znaleźć odpowiedź na pytanie, czym tak naprawdę wyprawa była: militarną ekspedycją Stanów Zjednoczonych czy dyplomatyczną misją Thomasa Jeffersona? Opisał szczegółowo przebieg tej wyprawy w książce “Wyprawa Lewisa i Clarka na zachód Ameryki“, która ukazała się w 2018 roku. Wcześniej, latem 2014 roku, udał się w trzymiesięczną podróż po Stanach Zjednoczonych śladami historycznej ekspedycji Lewisa i Clarka.

Adam Piekarski jest przewodniczącym Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Indian, członkiem Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Etnograficznego PAES/PATE im. Bronisława Malinowskiego oraz członkiem Narodowego Muzeum Indian Amerykańskich w Waszyngtonie (The National Museum of American Indian in Washington, DC).

“True heroes and villains in Sygurd Wisniowski’s correspondence from Black Hills”

Potem Izabela Barry, która pracuje w Brooklyn Public Library, wygłosiła po angielsku interesujący referat zatytułowany “True heroes and villains in Sygurd Wisniowski’s correspondence from Black Hills” (Prawdziwi bohaterowie i złoczyńcy w korespondencji Sygurda Wiśniowskiego z Black Hills). Opowiedziała o słynnym niegdyś, a dzisiaj zapomnianym, autorze korespondencji, a także o tym, o czym pisał. Sygurd Wiśniowski był polskim podróżnikiem, reportażystą i pisarzem w XIX wieku. Od 1862 do 1872 roku podróżował po świecie, był m.in. w Australii, Nowej Zelandii, Polinezji; dwukrotnie okrążył kulę ziemską. Po otrzymaniu obywatelstwa amerykańskiego zasiadał w legislaturze stanu Minnesota. Był przemysłowcem i właścicielem terenów naftowych. Kilkakrotnie odwiedził Polskę. W końcu osiadł w Galicji, gdzie zajmował się wydobywaniem ropy. Zmarł 23 kwietnia 1892 r. we Lwowie i został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim.

Niesłychanie ważnym epizodem w życiu Sygurda Wiśniowskiego był jego udział w naukowej ekspedycji w Czarne Góry (Black Hills). Dowodził nią słynny weteran wojny secesyjnej, generał George Custer. Celem wyprawy było zbadanie mało znanego pasma w Południowej Dakocie i Wyoming na terenie rezerwatu Indian, które było dla tamtejszych plemion świętym miejscem. Ekspedycja składająca się z ponad 1000 osób odnalazła pokaźne złoża złota i srebra, a Sygurd Wiśniowski (jako jedyny zagraniczny korespondent) był jednym ze zdobywców najwyższego szczytu Dakoty – Harney Peak (2207 metrów n.p.m.). Wyprawa ta dała początek „gorączce złota” i zapoczątkowała wojnę z Siouxami. Wiśniowski napisał serię korespondencji z Black Hills, w których starał się uzasadnić prawo białych kolonizatorów do zajmowania nowych ziem. Jednocześnie odmówił prawowitym właścicielom prawa do obrony ich ziemi.

Języki indiańskie zanikają

Autorem kolejnego referatu, zatytułowanego „The Lakota Language and its revitalization – Lakota Summer Institute” (Język lakota i jego rewitalizacja – Lakota Summer Institute), był Marek Kupiec. Wzbogacił go ciekawymi ilustracjami. Autor nie mógł przybyć osobiście na seminarium, ale  przysłał znakomicie przygotowaną prezentację wideo, którą uczestnicy spotkania obejrzeli na dużym ekranie. Autor omówił historię i status rdzennych języków w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Wspomniał o skutkach nauki w szkołach z internatem, do których przymusowo wysyłano indiańskie dzieci i gdzie srodze karano za używanie rodzinnego języka. Mówił o pierwszych wysiłkach rewitalizacyjnych języka lakota w latach siedemdziesiątych XX wieku i współczesnych pracach Lakota Language Consortium.

Język lakota albo teton – jest to język z rodziny siouańskiej, używany przez 8-9 tysięcy Dakotów Teton (Lakotów) w amerykańskich stanach Dakota Północna, Dakota Południowa, Nebraska, Minnesota i Montana, a także przez niewielkie społeczności na terytorium Kanady. Blisko spokrewniony jest z językiem santee i językiem yankton. Obok nich traktowany jest niekiedy jako jeden z trzech głównych dialektów języka dakota. Sam język lakota ma dwa dialekty: dialekt lakota północny i dialekt lakota południowy. Niestety, podziela los wielu poważnie zagrożonych języków indiańskich. Jednak wraz ze spadkiem liczby jego użytkowników, wzrosła liczba osób uczących się drugiego języka – właśnie lakota, które są potencjalną nadzieją na przetrwanie tego języka.

“Navajo Migration to the North American South”

Studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Magdalena Lewandowska przygotowała, po angielsku, referat zatytułowany “Navajo Migration to the North American Southwest” (Migracja Indian Navajo na północ amerykańskiego południowego zachodu).
Nie dotarła na seminarium, więc przeczytał go Michael Barry.Migracja Navajo, związana z szerszą migracją Apaczów, jej przyczyny i przypuszczalne drogi są  dziś szeroko dyskutowane wśród archeologów w Ameryce Północnej. W XX wieku antropologowie odkryli powiązania między Indianami Navajo z południowego zachodu a ludem Athapaskan z Subarktyki. Pod koniec lat trzydziestych XX wieku udowodniono, że Apacze wyemigrowali z Alaski, Jukonu i Kolumbii Brytyjskiej do stanów Arizona i Nowego Meksyku.Nazwa Apacze obejmuje co najmniej osiem szczepów, spośród których najbardziej znanymi były Kiowa, Mescalero, Jicarilla i Chiricahua. Kilka z nich, w tym ostatni, określano jako Apaczów z White Mountain. W zachodnim Teksasie mieszkali Apacze Lipan, którzy po walkach z Meksykiem i z napierającymi na nich osadnikami amerykańskimi zostali wyparci do Nowego Meksyku.

Violeta Parra na warszawskim festiwalu

Justyna Laskowska-Otwinowska z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie przypomniała o wydarzeniu, które miało miejsce w Polsce w 1955 roku, w ostatniej fazie zimnej wojny. “Polskie lato miłości, czyli Violeta Parra na warszawskim Festwalu Młodzieży i Studentów w 1955 roku” – to tytuł jej referatu.

V Festiwal Młodzieży i Studentów w Warszawie odbył się w lipcu, rok po podobnym festiwalu w Rumunii i dwa lata po śmierci Stalina. Miał być towarem propagandowym dla reżimu komunistycznego. To ogromne przedsięwzięcie trwało dwa tygodnie. W festiwalu uczestniczyło około 30 tysięcy młodych ludzi z całego świata. Nic zatem dziwnego, że wniósł niezapomniany powiew „innego świata” między zamknięte granice PRL, wpływając na kształt polskiej kultury następnych dekad. Festiwal został uwieczniony przez artystów w rzeźbionych figurach, na szkle i w malarstwie.

Jednym z gości festiwalu była słynna chilijska pieśniarka Violeta Parra, której zagubione nagranie autorka odnalazła w archiwach polskich. Parra była kompozytorem, etnomuzykologiem i artystą wizualnym. Była pionierem Nueva Canción Chilena (nowa chilijska piosenka) – nurtu muzycznego bazującego na chilijskiej muzyce ludowej. Wydała kilkanaście albumów studyjnych ze swoją muzyką, napisała kilka książek, namalowała wiele wspniałych obrazów. Parra jest uznawana za „Matkę ludu Ameryki Łacińskiej”. Jej data urodzenia (4 października) została wybrana „Chilijskim dniem muzyków”. W 1967 roku, mając 50 lat i będąc u szczytu sławy, popełniła samobójstwo.

Jak sobie radzą imigranci?

Karolina Łukasiewicz przeniosła nas do Nowego Jorku, a konkretnie na Greenpoint, gdzie zrealizowała projekt mający na celu zbadanie, jaki radzą sobie rodacy z codziennymi problemami. Skupiła się na seniorach. W przeprowadzeniu badań pomagały jej: Ewa Dżurak, Ewa Maliga i Izabela Barry. Efekty tych badań zaprezentowała w referacie “(Trans)narodowi migranci? Użycie różnych typów kapitałów przez polskich imigrantów w Nowym Jorku”.
Podkreśliła, że współczesne migracje transatlantyckie z Europy Środkowo-Wschodniej, cieszące się w ostatnich latach niewielkim zainteresowaniem badawczym, mogą wnieść wiele do rozwoju teorii transnarodowej i teorii kapitału społecznego. Na przykładzie polskich imigrantów (60+) mieszkających w Nowym Jorku starała się wyjaśnić mechanizmy działania i wykorzystania kapitałów społecznych (tzw. bridging i linking), kulturowych i transnarodowych. Greenpoint liczy około 35 tysięcy mieszkańców. W 2000 roku Polacy stanowili grupę liczącą 35 procent, a w 2015 – 16 procent. Osoby objęte badaniami były w wieku 60-83 lata, większość słabo mówi po angielsku. Statystyki pokazują, że kobiety najczęściej zajmują się sprzątaniem, a mężczyźni pracują na budowach.

Tańcząca z szamanami

Ewa Maliga w swoim referacie zatytułowanym „Tańcząca z szamanami – Maria Antonina Czaplicka (1884-1921)” przypomniała postać znakomitej polskiej antropolożki – pierwszej kobiety, która wykładała antropologię na Uniwersytecie Oksfordzkim. Ponadto Maria Antonina Czaplicka była sufrażystką, niestrudzoną orędowniczką sprawy polskiej niepodległości, badaczką ludów Syberii, organizatorką i liderką ekspedycji jenisejskiej (1914-1915). W 2015 roku Grażyna Kubica z Uniwersytetu Jagiellońskiego przedstawiła ją w książce „Maria Czaplicka: płeć, szamanizm, rasa. Biografia antropologiczna”. W swojej prezentacji Ewa Maliga przypomniała zapomnianą postać polskiej i brytyjskiej antropologii. Jej fascynujące losy i krótka akademicka kariera, zakończona tragiczną śmiercią, warte są upamiętniania.

Nowa Rada Dyrektorów

W przerwie między wykładami odbyły się wybory do Rady Dyrektorów, która przez następne dwa lata będzie kierować organizacją wraz z prezes PAES/PATE Ewą Dżurak. Wybory przebiegły bardzo sprawnie. W ich wyniku do Rady Dyrektorów zostali wybrani: Barbara Wala, Henryk Paterak, Maria Rubin, Justyna Laskowska-Otwinowska i Izabela Barry. Należy podkreślić, że jest to unikalna organizacja, która przybliża historię i kulturę Indian w całej Ameryce Polakom zamieszkałym w USA, ale także w Polsce.

Read more hidden text

Read more

XXV Seminarium w Ventnor (notatka z Nowego Dziennika)

W sali konferencyjnej Biblioteki Publicznej w Ventnor City, w stanie New Jersey, w sobotę, 20 października 2018 roku odbyło się 25. Seminarium Antropologiczne Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Etnograficznego – Polish American Ethnological Society (PAES/PATE) imienia Bronisława Malinowskiego. Było to jubileuszowe seminarium i najprawdopodobniej ostatnie, które odbyło się w tym miejscu. Niepewna jest również przyszłość tej unikalnej organizacji polonijnej. Udało mi się porozmawiać na ten temat z Ewą Dżurak, która tymczasowo kieruje PAES/PATE.

Towarzystwo będzie realizować swoją misję

Rozmowa z Ewą Dżurak – pełniącą obowiązki dyrektora naukowego Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Etnograficznego – Polish American Ethnological Society (PAES/PATE) imienia Bronisława Malinowskiego z siedzibą w Atlantic City, w stanie New Jersey.

Założycielem i wieloletnim prezesem PAES/PATE był Andrzej Wala, który – niestety – zmarł 13 marca 2018 roku. Wszyscy jego członkowie i sympatycy teraz oczekują z nadzieją, że stowarzyszenie będzie działać i że to Pani podejmie się odpowiedzialnego zadania kierowania tym stowarzyszeniem. Czy jest Pani na to gotowa?

– Wybór nowego prezesa ma się odbyć wkrótce i jeśli to ja zostaną wybrana no to będę nim kierować, to oczywiste. Zrobię wszystko, co potrafię i co w mojej mocy, aby organizacja przetrwała. Zrobię to nie tylko z obowiązku wobec Andrzeja, którego bardzo ceniłam i podziwiałam za to, że prowadził stowarzyszenie przez tyle lat, ale też dlatego, że jest to organizacja unikalna w skali światowej. Propaguje antropologię – a ja jestem z wykształcenia i zamiłowania antropologiem i uważam, że w dzisiejszych czasach nic nie jest ludziom bardziej potrzebne niż antropologia – oprócz zdrowia oczywiście i paru innych rzeczy. Antropologia jest bardzo potrzebna przede wszystkim dlatego, że uczy nas tolerancji. Uświadamia nam też, że istnieli inni ludzie, że świat jest wielki i że wszyscy mamy różne problemy, i że tak naprawdę wszyscy jesteśmy bardzo podobni. Wszyscy chcą dobrze i wygodnie żyć, wszyscy chcą mieć rodzinę, potem martwią się o swoje dzieci. To bardzo wiąże ludzi na całym świecie, o czym często w różnych krajach i w różnych sytuacjach politycznych po prostu się zapomina. Antropologia – rozumiana bardzo szeroko – to właśnie ludziom uświadamia. Mimo iż mieszkamy w różnych zakątkach świata, a niektórzy ludzie uznawani są za egzotycznych, inaczej wyglądają, inaczej się ubierają, co innego jedzą, ale tak naprawdę są tacy sami jak my. I właśnie na uświadomieniu wszystkim tego faktu bardzo mi zależy.

 

Wśród Polonii w USA jest to może łatwiejsze niż w Polsce, bo żyjemy w kraju bardzo zróżnicowanym. Jednakże widać czasami takie odruchy, że jesteśmy innymi emigrantami, ba, że jesteśmy tymi lepszymi… Ale tak naprawdę wszyscy jesteśmy tacy sami.

Przed laty oglądaliśmy w Polsce westerny, a także filmy o Indianach, jak chociażby o Winnetou i jego ojcu Inczu-czunie, nakręcone na podstawie powieści niemieckiego pisarza Karola Maya. I ta ciekawość historii i świata Indian w nas pozostała. Ale tak naprawdę to my o tych Indianach niewiele wiemy. Niewiele osób na przykład wie, że w stanie New Jersey żyją Indianie z plemienia Lenni-Lenape. Polsko-Amerykańskie Towarzystwo Etnograficzne kultywuje wśród Polaków, ale nie tylko wśród Polaków, kulturę indiańską i wiedzę o tych ludziach.

– Lenni-Lenape to jest bardzo ogólna nazwa. Istnieje wiele innych grup. Indian Lenape w pobliżu Atlantic City często odwiedzał Andrzej i utrzymywał stałe kontakty. Są też Indianie Unami-Unalachtigo i Lenapehoking  na północy stanu New Jersey, którzy walczą o to, aby władze stanowe nie odebrały im bardzo małego kawałka ziemi, na którym chcą mieć swoje kulturowe centrum. Indianie Matinecock czy Massapequa na Long Island starają się uświadomić okolicznym mieszkańcom, że oni tutaj byli od zawsze i wciąż są, i że ta ziemia tak naprawdę należy do nich.  Nie mówiąc już o Indianach rozsianych po całej Ameryce, obecnych w codziennym życiu mieszkańców USA. Przed ostatnimi wyborami Indianie z Południowej Dakoty głośno upominali się o to, że ich prawa wyborcze zostały mocno ograniczone. Problem indiański w Stanach Zjednoczonych jest problemem obywatela i człowieka. To nie są tylko pow-wows, czyli zjazdy plemienne, podczas których odbywają się zbiorowe śpiewy, tańce i inne ceremonie, ale to są przede wszystkim codzienne problemy ludzi żyjących na tej ziemi.

Indianie stanowią zaledwie 2 procent społeczeństwa, a więc nie są wielką siłą w tym kraju, ale są i mają prawo do tego, aby byli tak samo traktowani jak inni mieszkańcy Stanów Zjednoczonych.

Po odejściu Andrzeja Wali istnieją uzasadnione obawy, co dalej będzie z tą organizacją. Czy ma Pani jakiś pomysł na dalsze istnienie i działanie PAES/PATE?

– Tak, ale ten pomysł jeszcze dojrzewa. Wydaje mi się, że stowarzyszenie trzeba przenieść w inne miejsce, do większej konglomeracji. Ja mieszkam w New Jersey, ale w pobliżu Nowego Jorku, więc chciałabym tam właśnie tę organizację przenieść. Ale czy siedziba organizacji zostanie zmieniona to już zależy od rady dyrektorów. Żyjemy w czasach, kiedy mamy do dyspozycji internet i telefony komórkowe, a to oznacza że bliskość fizyczna nie jest tak do końca konieczna dla istnienia organizacji. Na pewno jednak będę chciała zmienić miejsce organizowania seminariów, które do tej pory odbywały się w Bibliotece Publicznej w Ventnor City. Chciałabym organizować je w Nowym Jorku. Mam nadzieję, że dzięki temu będą przyciągać więcej osób zainteresowanych tą problematyką. Mogłyby się odbywać na przykład w Bibliotece Publicznej na Greenpoincie. Aktualnie jest ona w remoncie i nie wiadomo jeszcze kiedy zostanie otwarta.

Dziękuję Pani za rozmowę. Życzę Pani dużo dobrych pomysłów i sił w prowadzeniu tej organizacji.

Rozmawiał: Janusz M. Szlechta

Read more hidden text

Read more

 

XXV Seminar picture